Rutyna skraca drogę oryginalności...

Każdy wolny weekend, dodatkowy dzień odpoczynku mija mi w mgnieniu oka. Tak już jest, kiedy moja codzienność opiera się na rozwiązywaniu zadań z chemii i uczeniu się teorii z biologi. Nie mówiąc już o zadaniach maturalnych,epokach z polskiego,lekturach z gwiazdką, do tego nie można zapomnieć o matematyce i jakże potrzebnych funkcjach liniowych czy kwadratowych. Każdy dzień przebiega wobec schematu wypracowanego już przez lata szkoły. Za każdym razem weekend wydaje się być momentem, kiedy zdążę nadrobić wszystko, czego nie udało mi się zrealizować w tygodniu. Jednakże rezultaty są całkiem przeciwne wobec moim oczekiwaniom. Nic jednak nie dzieje się bez przyczyny, a chwile wyrzeczeń mam nadzieję przyniosą efekty w przyszłości. 








7 komentarze:

  1. Piękne, klimatyczne zdjęcia!

    / Zapraszam na mój blog / Odwiedzam każdy blog zostawiony w komentarzu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz super bluzeczkę :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje życie 2 lata temu wyglądało dokładnie tak jak twoje przychodziłam ze szkoły i szłam się uczyć i tak na okrągło. Teraz trochę niestety straciłam juz chęci.
    Stylizacja bardzo mi się podoba chociaż przy takiej pogodzie jak teraz to chyba zamieniła bym się w sopel lodu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ile bym dała żeby wolne dni mijały wolniej..nigdy nie zdążę ich w pełni wykorzystać.. ;/

    Odpowiadam na każdą obserwację.
    xclaudia-wojcik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie wyglądasz :)
    Obserwuję

    OdpowiedzUsuń